Moje trzy słowa o Wrocsharp

konferencja Komentarze

Moje trzy słowa o Wrocsharp

Było bardzo fajnie :)

Wrocsharp

No dobra. Zdecydowałem jednak, że napiszę coś więcej. Organizacja imprezy na bardzo wysokim poziomie. Wydarzenie miało miejsce na stadionie we Wrocławiu, a dokładniej rzecz ujmując w części specjalnie przygotowanej na tego typu eventy. Ogromny hall, gdzie w jednym miejscu pomieściło się masę wygodnych krzeseł, scena, gdzie występowali prelegenci, a także tuż obok, pod ręką, catering (kawa, herbata, woda, soki i jedzonko). Żyć nie umierać.

Część merytoryczna wyszła nieźle. Od najbardziej przebojowego Mark'a Rendle do najbardziej technicznego Ian'a Cooper'a. Gdybym miał przypisać kolory w zależności od poziomu merytorycznego całej konferencji to powiedziałbym, że było zielono. Ogólnie rzecz ujmując zobaczyliśmy i posłuchaliśmy o rzeczach, których już nie raz wałkowano lub były to podstawy.

Były też smaczki. Julie Lerman pokazała, że na Macu da się swobodnie uruchomić program napisany w c#, który poprzez Entity Framework Core czytał i zapisywał do bazy Postgres. Czy też mogliśmy się dowiedzieć od Enrico Campidoglio o kilku zawiłych kombinacjach w działaniu z git'em stosując odpowiednio proste komendy. No i na koniec oczywiście panel dyskusyjny, który przyćmił wcześniejsze wystąpienia ;) Mark Rendle największym szoł-menem wydarzenia.

Jednak wszystko to to za mało, abym wyszedł z tej konferencji z efektem wow i leciał do kompa kodować.

Ja rozumiem, że są ludzie, którzy dopiero wchodzą w świat programowania i to wydarzenie mogło na Nich wywrzeć takie wrażenie. I bardzo fajnie, dla każdego coś miłego. Osobiście cieszę się, że Wrocsharp się odbył i że tam byłem.

Od pewnego czasu uważam, że tak duże konferencje nie służą do tego, aby słuchać na nich o szczególnych rozwiązaniach stricte technicznych. Wskazanie kierunku i próba przekonania do danych rozwiązań - to jest to co najczęściej jest pokazywane.

Głębiej rozmyślając o tym, rozważyłbym może nawet zamienienie długości prezentacji z długością przerwy pomiędzy nimi. W przerwach toczyły się różne zawiłe rozmowy i tam było słychać to, tzw. "programistyczne mięcho", które wygłoszone ze sceny mogło by znużyć. :)

Na mięcho to się przede wszystkim chodzi na spotkania organizowane przez grupy pasjonackie (wg.net, wroc.net, łódź.net, bstok.net itp, itd) .

Organizatorów należy pochwalić także za wspaniały i jakże pomysłowy katering. Hot-Dogi były strzałem w dziesiątkę ;) Ot takie niby nic, a miało duże wzięcie. Owszem na słodko też było, ale był wybór. Get.Net bierzcie przykład. Niedługo ludzie Was znów zweryfikują. :)

Wroc.net

Dzień przed konferencją dobyło się spotkanie grupy wroc.net. Jako, że na konferencję dotarłem dzień wcześniej (dzięki Piotr) to udało mi się zawitać i na to spotkanie. Pub pomimo wady jaką było nagłośnienie (a raczej jego brak) posiada swój klimat. Było sporo ludzi i zrobiło się w pewnym momencie jakoś tak tłoczno i głośno co spowodowało pewne rozluźnienie. Skupić się na tym co mówili chłopaki było dosyć trudno.

Mimo wszystko pub to bardzo fajne miejsce na organizowanie takich imprez, ale brak nagłośnienia przełożyło się na brak pewnej dyscypliny u słuchających i zaczęli rozmawiać między sobą. Szkoda, bo omawiane były Micro-serwisy przez kogoś, kto zrobił projekt (pet-project) i starał się zastosować do wszelkich wskazówek jakie można znaleźć w sieci projektując takie rozwiązanie.

Jako, że był to pet-project to niestety pomimo zdobytego przez Nich doświadczenia (przy budowaniu micro-serwisowego kalkulatora), nie odważyłbym się pójść w ciemno tą samą drogą. Ale to temat na zupełnie inny post.

Komentarze